Historia domu – Część czwarta

Anita Maćkowiak

Jednocześnie przez  gościnne progi prywatnej części domu przetacza się  bliższa i dalsza rodzina, przyjaciele i znajomi moich rodziców . Wielkopolski zwyczaj wspólnej pracy a także wspólnego spędzania wolnego czasu, wciąż ma godne miejsce do realizacji. Historia zaciera się powoli i jest już tylko rodzinnym wspomnieniem, opowiadanym sobie z rzadka. Ale dom wciąż jest ośrodkiem tętniącego życia  dla węższego, ale aktywnego grona ludzi.

kolaz03

W domu panuje niepodzielnie moja mama, energiczna i pracowita gospodyni, przyciąga swoja barwną osobowością wielu gości. Tato łagodny z natury, o serdecznym usposobieniu oraz niezwykłym poczuciu humoru, znajduje dla siebie przestrzeń w pracy zawodowej. Prowadzi zakład malarski i pomimo trudnych czasów PRL-u, lata remontuje i odnawia dom, dbając szczególnie o zachowanie jego dawnego charakteru.

anita01

Na początku lat 70-tych przybywa nowy członek rodziny, czyli ja, Anita Maćkowiak.

Szybko asymiluję się z domem. Jako czteroletnia dziewczynka staję się częstym gościem sal produkcyjnych, zwłaszcza dekoratorni ozdób choinkowych i pakowalni. Pracownicy Spółdzielni są dla mnie jak rodzina, a miejsce ich pracy magiczną krainą, gdzie zawsze można się skryć przed czujnym okiem mamy.

anita02

Ja, mama i panie pracujące w Spółdzielni Odrodzenie

Czasy dzieciństwa i dorastania to również doświadczenia bycia w naturze, zabaw w parku, prac w polu i sadzie.  Do dziś pamiętam zapach porannej rosy na łące i kakao, które przynosi mi mama. I  te wciąż uciekające z pastwiska krowy, bo Anitka znów się zaczytała !

anita05

Otoczenie domu sprzyja pustoszeniu przeze mnie warsztatu taty i regularnemu wynoszeniu narzędzi do parku, które mają pomóc w budowaniu coraz to wymyślniejszych szałasów, kryjówek i tzw. obozów. Wiele z nich znajduje się dopiero jesienią, kiedy opadające liście odsłaniają zapomniane łopaty, młotki i grabie.

kolaz02

Z nostalgią wspominam czasy ciągłego przebywania „na dworze” . Zimą, grywanie w hokeja i jazdy na łyżwach na stawku za domem, żeby za chwilę przenieść się 200 metrów dalej i zjeżdżać z szaloną prędkością z Piaskowej Góry. Wiosną i latem wygrzewanie się na słońcu, objadania się blubkami i gruszkami, a jesienią wypadów na grzyby do pobliskiego lasu, zbierania ziemniaków na polu koło stacji i zajadania się jabłkami z drzew, które od dziesiątek lat na drodze dojazdowej do domu witają przybywających gości.

anita03

Jeśli mówić o szczęśliwym dzieciństwie, to moje takie było.

Potem szkoły, studia, praca zawodowa, zdobywanie doświadczeń, poznawanie świata i powrót  do tego miejsca już jako dojrzała osoba.

kolaz01

I znowu Dom i jego otoczenie okazał się nieoceniony. Najpierw jako azyl dla trudnych chwil związanych z odejściem moich rodziców. Później jako bezpieczna przystań w trudach dnia codziennego, a teraz jako miejsce do którego najchętniej się wraca żeby odpocząć, posiedzieć przy ogniu kominka lub żarze ogniska, pójść na spacer do lasu, podlać warzywa w ogródku, skosić trawę, spotkać się z rodziną i przyjaciółmi, przytulić ukochane zwierzęta.

anita04

Reklamy

2 myśli w temacie “Historia domu – Część czwarta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s